poniedziałek, 30 września 2013

5 urodziny Yo!:)))


Wow! 5lat! Nie mogę uwierzyć, że tyle czasu już minęło...
We wcześniejszych latach często się zastanawiałam jak to jest żyć 4 lata, 5 lat i więcej po przeszczepie. Co się zmienia w człowieku przez ten czas... czy w ogóle się zmienia?
Ze względu na statystki długości przeżycia po przeszczepie płuc - powinnam czuć, że kurczy się mój czas. Jednak te 5 minionych lat przyjęłam z ulgą. Jakoś urosła we mnie pewność, że "tak da się żyć" i że może mi się uda żyć jeszcze 5 i 10 lat...

Jakieś podsumowanie...? Zrozumiałam, że wszystko ma swój czas i miejsce i nie da się przyspieszyć żadnych zdarzeń. Śpieszenie się i jakakolwiek próba nadrobienia "straconego" czasu nie ma sensu. Nie da się nic nadrobić niczego w życiu... Trudno było mi się z tym pogodzić. Przyjęłam też do wiadomości, że pewne zdarzenia mogą nigdy nie mieć miejsca - że zawsze pozostaną w sferze marzeń. To była bolesna lekcja. Walka z wiatrakami wydawała mi się częścią niezbędną w moim życiu. Teraz przyjmuję inną postawę. Dużo spokorniałam. Nie zamierzam się poddawać ze swoimi planami na przyszłość. Jest ich sporo - nie wszystkie zależne ode mnie. Staram się być konsekwentna - ale też i bardziej wyrozumiała dla siebie... a tym samym dla innych ludzi. 

Cóż więcej mogę dodać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz