środa, 1 października 2008

Dzień pierwszy.../The first day

Od momentu kiedy pierwszy raz otworzyłam oczy minęły dwa długie tygodnie nim stanęłam na nogi. Gdy się obudziłam pomyślałam „Jestem. Udało się...”. Wtedy w pierwszych minutach nowego życia wydawało mi się, że to „już”, że najgorsze za mną. Nie miałam pojęcia, że walka dopiero się zaczyna. Pierwsze dni a czasem tygodnie są najcięższe.

Pierwszy raz wybudzono mnie pod respiratorem. Była przy mnie przeszczęśliwa mama. Ze łzami w oczach mówiła mi jak dobrą mam saturację (dotlenowanie) i kolory na policzkach.
Ja byłam smutna i przerażona tym co widziałam i czułam. Dookoła mnie stały niezliczone pompy infuzyjne i kroplówki. Sprzęt piszczał dźwiękami bycia mojego serca. Miałam dreny z każdej strony. Nie mogłam się ruszyć. Byłam niesamowicie słaba. W tej sytuacji respirator powodował myśl „przynajmniej nie muszę się starać oddychać”. Robiła to za mnie maszyna. Nie mogłam mówić. Podawali mi kartki, na których pisałam, żeby się porozumieć ze wszystkimi dookoła. Jednak wtedy nie najważniejsze było to co pisałam, ale to co wskazywały na bieżąco moje parametry i wyniki badań na komputerze obok. Co parę minut przychodził ktoś, żeby to sprawdzić. Wcześniej podczas pierwszej doby po operacji, nie odstępowali mnie o krok.

Taki był ten pierwszy dzień „New life”  - środa, 1.10.2008 r. godz. 16-17.00
------------------------------------------------------------------
From the moment when I first time have opened my eyes two long weeks had passed before I stood up on legs. When I woke up I thought :„ I'm alive.. It came off... ”. Then in the first minutes of the new life seemed to be ok but the worst supossed to start. I had not a clue, that fight only is beginning. The first days and sometimes weeks are hardest. For the first time I was being aroused out under the respirator. Beside my was mum. With tears in her eyes she told me like good I have the saturation and colours on cheeks. I was sad and horrified with what I could see and I felt. Around me was innumerable infusion pumps and drips stood. The equipment squeaked with sounds of being of my heart. I had drains from every side. I could't move. I was incredibly weak. In this situation the respirator makes my thought: „ at least I dont have to try to breathe”. Machine did it. I couldn't took. They handed me sheet of papers on which I wrote in order to communicate with everyone around. However this what I wrote wasn't most important as all my parameters and findings indicated on computer. In very a few minutes somebody came in order to inspect it. Earlier during the first twenty-four hours after the operation, doctores didn't desert me for the step.

It was the first day of my new life - Wednesday, 1.10.2008 16:00-17:00

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz